
„Istnieje nocna, łagodna jasność ducha, kiedy dusza wolna od służby i zajęć wiążących ją za dnia, swobodna i skupiona zarazem, wnika w głębię powiązań swej własnej istoty i życia, świata i nadświata.”
Jednak wracam i ogołocona pozwalam, by wyczerpały się do końca maleńkie resztki ognia, które żarzą się jeszcze przez chwilę na podatnej powierzchni duszy.
W ostatnim czasie trudno jest mi o modlitwę wewnętrzną przeżywaną w skupieniu w domu. Dlatego te trzydzieści minut, czasem więcej, staram się modlić podczas przechadzki po okolicy.
Pamiętam wyraźnie sen sprzed wielu lat. Śniłam w nim o domu, w którym niedawno zamieszkaliśmy. Spacerowałam po dużym, nasłonecznionym ogrodzie, który nie różnił się niczym w swoim wyglądzie od tamtego cudownego, pełnego tajemnic ogrodu z czasów mojego dzieciństwa, gdy upalne lato spędzałam zawsze u dziadków.
Przez kolejną tamę w duszy wdziera się światło i opromienia cząstkę więcej, a potem spokojnie wygasa, jak zachodzące nad wodami słońce. I znów wracam do chwili obecnej. Ale jakże ona jest przemieniona.
Dawne i obecne strumienie krwi zbiegły się u swego źródła i uciszyły, dotknięte Jego Obecnością. Krew nagłym blaskiem rozjaśniła życie, ogrzała ogniem, utuliła w cieniu Rany.
W ostatnim czasie poddałeś mi myśl, bym postarała się opisać, jak na obecnym etapie życia przeżywam swoją twórczość i jaki mam do niej stosunek. (…) Mam nadzieję, że chociaż w jakiejś mierze zapobiegnie to powtarzaniu tamtych zupełnie już nieaktualnych rzeczy przez ludzi komentujących przy okazji różnych okoliczności moją twórczość.
Na początku było Słowo, a potem, gdy świat został już stworzony, Pan Bóg posłał z nieba światło, czyli przekazał ziemi swoje anioły, by chroniły pamięć o ludziach i wydarzeniach, prowadząc drobiazgowo i z namaszczeniem wieczyste zeszyty.
W ogrodzie zakwitły pierwsze gałązki forsycji. Od rana niebo zaniesione było chmurami i kropił deszcz, dlatego zrezygnowałyśmy z Bronią z południowego spaceru.
Wczesnym przedpołudniem usiadłyśmy z Bronią na przyzbie domu, żeby porozmyślać trochę o minionym tygodniu i o tym, co czeka nas w najbliższym czasie. Ćwierkania wróbli i skrzeczenie awanturujących się sójek drżące nad naszymi głowami, zagłuszały czasami dobiegające zza stodoły głośne dźwięki bronujących ziemię traktorów.