czekamy

ptaszkowie

szczodroty

Odnalazł w szufladzie bombonierkę. Bogactwo form i kolorów, nanoszonych zręczną ręką cukierniczej maszyny, obiecywało różnorodność smaków, lecz te wizualne wskazówki nie zdradzały ani cienia przyjemności, która miałaby go spotkać. Wybór był trudny, a język tej dawno zapomnianej, dziecinnej zabawy nie pozwalał mu ruszyć do przodu. Nieco poirytowany niemym oporem, jaki stawiła mu ta prosta materia czekoladek, odszukał dwie identyczne, mówiąc sobie: w całym tym ryzyku, jeśli przynajmniej okaże się dobra, to drugą dam Jej.